Przerywnik.
Sometimes I really do hate myself.
Get lost.

myszaq 2012-04-10 03:38:03

.
Są miejsca, które potrafią jakąś swoją aurą uszczęśliwić, bo się po prostu tam jest. Jednak są też miejsca, w których po prostu nic się nie chce. A każda pozytywna myśl usycha, bo brakuje tej wody, która trzyma je przy życiu. Zdążyły mi już odpaść skrzydełka i nie unoszę się nad ziemią. A bardzo mi tego brakuje. A tej pozytywnej eneregii nie dostaję od niczego, ani nikogo. Wszystko co mnie otacza trzyma mnie mocno przy ziemi. Często czuję się niezrozumiana, zostawiona sama sobie. Tak jakby mój świat był czyms zupełnie innym. Jakby moje życie nie było podobne do życia innych, a moje myśli też totalnie od nich odbiegały. Lubię swoją odrębność, jednak kiedy nawet wśród najbliższych jest ona pomijana i zadeptywana, jest mi ciężko. Często nawet nie mam z kim porozmawiać o sobie, bo przecież moje problemy to takie nic. A to co ja czuję, to przecież takie nic przy tym, co czują inni. Moje smutki nie mogą się równać ze smutkami innych. I tak dalej. Problem w tym, że to jestem ja, a nie inni. Możliwe, że jestem naprawdę z innej planety, ale chciałabym znaleźć chociaż jedną osobę, która przynajmniej zna mój język i zamiast mnie i moje problemy bagatelizować- zrozumie. I tyle, zrozumie. Ja tylko tyle potrzebuję, zrozumienia, zamiast potępienia i osądzenia.
A są miejsca, w których ja naprawdę nie potrzebuję nawet tego zrozumienia. W których po prostu szczęście spada na mnie z nieba. Nie muszę szukać poparcia siebie w świecie, bo on cały mnie kocha i jest ze mną, przy mnie, dla mnie. Wtedy nie potrzebuję ludzi, bo mam siebie i swoje szczęście, które mnie wypełnia. Wcale nie czuję się inna, ani gorsza. Bo nie muszę. Bo tam każdy jest inny i ma do tego prawo. Nie musi się tłumaczyć z tego co odczuwa i udawadniać, że to wcale nie jest takie mniej ważne. Bo nie jest. Nie można porównać odczuć dwóch osób, więc po co to robić? to boli. Po co też pokazywać bliskiej osobie, że ma nas gdzieś, kiedy nie ma? Ja naprawdę zawsze staram się pomóc, a czasami po prostu nie mam jak. I to wcale nie znaczy, że wtedy nie chcę pomóc. Po prostu nie mogę. Ciągle coś jest nie tak. I ludzie chcą mi udowodnić, że to ja jestem nie tak. Że to ja zaczynam i to przeze mnie. Że to moja wina. No ale po co? Ja wiem,że nie jestem idealna, ale czy nie można zrozumieć, że mam słabe strony, przy których potrzebuję wsparcia? po prostu. Wsparcia i nie chcę tu kopniaków, albo pokazywania tego,że nie mam racji. Bo i bez tego to serio jest niefajna kwestia w mojej codzienności,która ostatnio znowu przestaje być taka tęczowa, uśmiechnięta i pełna zapału do życia. Nawet moja miłość do siebie i wszystkiego co mnie otacza się wpala. I nie potrzebuję pomocy w dogaszaniu tego, chcę to na nowo rozpalić. A ciężko mi o zrobić czując się tak, jak się czuję.

Mam nadzieję, że ten koniec świata troszkę jeszcze poczeka. Bo nie chcę się ze światem żegnać w takim stanie, w jakim jestem.

myszaq 2012-01-18 23:24:22

.
Marzę o ciepłym słońcu, ciepłym wietrze, ciepłym deszczu. Tu i teraz. Zima? to nie dla mnie, już wystarczająco ochłodzona jestem. Chcę ciepła. Fizycznego i psychicznego. Bo niedługo chyba zamienię się w lodowatego bałwana!:( brrr.

myszaq 2011-12-16 14:42:26

And Just Forget The World.

A skoro się "uczę",to może skorzystam z tego w przyjemniejszy sposób. Wszystko lepsze od przepisywania, więc skorzystam, bo właśnie jestem przy Comeniusie.Wspomnienia, a jak. Miło czytać o tym i zastanawiać się, jakie cele my spełnialiśmy. Do dzieła!
Rozwijanie wśród młodzieży i kadry nauczycielskiej wiedzy o różnorodności kultur i języków europejskich oraz zrozumienia jej wartości
. Najpierw może się skupię na różnorodności kultur. Nie zapomnę nigdy tego, że nauczyciele zachowywali się milion razy gorzej od młodzieży. Pamiętam pobyt w meczecie i to,że podczas długiej opowieści Pana, który chciał być śmieszny (a mu nie szło...) to właśnie nauczyciel ze Szkocji... zasnął. Różnorodność kultur się zetknęła, wręcz z dużym hukiem, Tatar ze Szkotem widocznie się nie polubili... Poza tym różnorodnoć kultur grała pierwsze struny, wymienialiśmy się poglądami i spostrzeżeniami. "Moja" Czeszka, Basia, już pierwszego wieczora (w drodze na imprezę zapoznawczą) zapytała mnie dlaczego mamy tak dużo zamków w tak małym mieście. I że kiedy czytała na temat Białegostoku nie wiedziała, że tu jest jeden zamek, a mijamy już kolejny... z wielkim rozbawieniem musiałam jej wytłumaczyć, że to są kościoły. Przyjęła to z wielką zadumą. Po czym stwierdziła, że wolała, żeby to były zamki, bo teraz jest zdziwiona jeszcze bardziej- po co nam tyle tak ogromnych kościołów.... Poglądy się ścierały na każdym kroku. Języki też. Korzystaliśmy i kiedy była tylko możliwość słuchaliśmy rozmów czeszek, bo to były najciekawsze rozmowy. Połowy słów już nie pamiętam, ale w głowie utkwił mi kominik (kominiarz),kociczka (kotka) i oczyiście- bublinki (bąbelki!). Głównym językiem był angielski, co też było powodem do masy przedziwnych sytuacji, kiedy do pani w sklepie mówiliśmy przez pomyłkę nie tak jak trzeba, bo po angielsku, a sytuację opowiadaliśmy po polsku- szkotom... Jednak języki zostały docenione, powstały piosenki w języku polskim (to nic, że zawierały jedno słowo- dobra, lub zła; bo były dwie piosenki dobra- na dobry dzień i zla, kiedy byliśmy zmęczeni...). Zrozumienie wartości też zostało idealnie dokonane. Już się o to postaraliśmy. Mam jednak wątpliwości co do nauczycieli, szkockich, którzy częściej pili jakieś bardzo mocne piwo (tak, przywiezione ze szkocji...), niż rozumieli cokolwiek.
Pomaganie młodym ludziom w nabyciu podstawowych umiejętności i kompetencji życiowych niezbędnych dla rozwoju osobistego, przyszłego zatrudnienia i aktywnego obywatelstwa europejskiego. Nie mam pojęcia, czy ktokolwiek nabył jakieś większe umiejętności i kompetencje życiowe. Może to kwestia odpowiedzialności (za kogoś, kto mieszkał tu, przebywał), a może też odnalezienia się w dość dużej grupie  obcych ludzi, z którymi nie można porozmawiać po polsku i trzeba sobie jakoś poradzić. Aktwne obywatelstwo europejskie było jak najbardziej. Oui.
Poprawa pod względem jakościowym i ilościowym mobilności, w której uczestniczą uczniowie i kadra nauczycielska z różnych państw członkowskich. Mobilność? O jakąkolwiek chodzi, na pewno była poprawiona...
Poprawa pod względem jakościowym i ilościowym partnerstw pomiędzy szkołami z różnych państw członkowskich, tak aby objąć wspólnymi działaniami oświatowymi w okresie trwania programu przynajmniej 3 miliony uczniów. Tu nie umiem się wypowiedzieć na podstawie tego, co było, jednak powiem, że partnerstwo było owocne, ponieważ trwało całkiem długo i wiem, że zainteresowanie tym było spore. I dobrze.
Zachęcanie do nauki nowożytnych języków obcych. W zasadzie według mnie zachęcenie powinno być ogólne,a nie ze względu na jakikolwiek program wymiany. Języki przecież zawsze się przydadzą. Tu w sumie nie było mowy o osobach, które biorą udział i nie znają angielskiego, bo przecież jakim cudem można mieć u siebie gościa i nie móc z nim zamienić ani słowa? Ale w porządku, zachęcenie do nauki języków, okej. Niech będzie.
Tworzenie projektów wielostronnych. No tak, w sumie o to w tym chodzi i to jest fajne. Bo w zasadzie to jest jedna, wielka, międzykulturowa burza mózgów. Nie mam pojęcia jak to jest w tym programie, kiedy chodzi o wymiany naukowe, bo u mnie była to wymiana artystyczna, więc co osoba, to inne sto pomysłów.

Wspominam to naprawdę pozytywnie, w sumie moje najbardziej udane 2 tygodnie w liceum, spędzone od rana do nooooocy poza szkołą, poza domem, gdzieś daleko, lub przygotowując pierwszą poważniejszą wystawę. Teraz w sumie troszkę żałuję, że nie udzielałam się tam jako bardziej. Ale w sumie może kiedyś jeszcze będę miała okazję dać więcej z siebie. Brakuje mi tego. Już tak pomijając wspomnienia, to brakuje mi działania. Nawet takiego, jakie miałam w teatrze,brakuje. Brak mi pracy nad sobą, ale właśnie w kwestii dawania z siebie czegoś. Dobrze też wspominam praktyki w Centrum Z., bo tam mogłam jednak się przydać do czegoś. Podoba mi się taka forma pracy, gdzie daje z siebie wszystko i jestem dumna z rezultatu. Lubię to. Teraz nie wiem gdzie mogłabym się znaleźć i w jaki sposób spełniać. Teatr odpada, przynajmniej ten uczelniany. Odpada. Ale brakuje mi takiego kopa w dupę, energii, sprężenia się, robienia czegoś dla siebie, kreatywnego myślenia, dawania z siebie wszystkiego. No i późniejszej radości i zdobywania kolejnych wspomnień. Tęsknię za tym. Za spełnieniem się w jakiejś dziedzinie, w której jestem dobra i którą lubię. Chociaż w zasadzie napisanie tej notki nawet daje mi taką satysfakcję, bo w końcu TUTAJ się coś ruszyło. To mnie cieszy.

O, właśnie, ruszyć to ja się muszę i dokończyć pisanie nudnej notatki. Wskoczę z nią do łóżka i pewnie sięgnę po książkę i pójdę spać. Pedagogikę porównawczą poczytam jutro. Muszę.
Więc, miło było, ale idę. haha.:D



myszaq 2011-11-30 01:50:54

.

Wróciło to, co zdążyłam już od siebie odpędzić. Teraz staram się wygonić to znowu, może przez noc mi się uda.

Głowa wiruje, za dużo myśli, za dużo wrażeń. Głowa wiruje też bez przenośni, kręci się i kręci, a dzień bez karuzeli jest dniem straconym. Przesilenie, niech minie. Noce są ciężkie, poranki też, nie umiem się wyspać i wstać wypoczęta, pogoda. Zawsze ta pora roku jest najgorsza, największe skoki temperatur, a moje ciało protestuje. Cierpię na tym ja. Od kiedy pamiętam.

Dzisiaj za to mam dzień bez siebie. To, co mi pomagało, przeszkadza niemiłosiernie, dzisiaj nie rozmawiam z samą sobą, jestem obrażona. Za dużo myśli krąży po mojej głowie, nie chcę ich aż tylu, dzisiaj naprawdę chcę odpocząć. Po prostu nie myśleć.  Mieć chwilową pustkę, nie drążyć, nie analizować, nie szukać, nie czekać, nie zastanawiać. Po prostu trwać w tej chwili, być i nic poza tym, nic od siebie.

A kiedy się obudzę, wszystko będzie już dobrze. Obiecuję, muszę.
Za to jutrzejszy dzień będzie długi i miły. Tak. Z naciskiem na miły. Taki ma być.



myszaq 2011-11-02 23:48:02

Me&My Imagination.

Ciężko jest być mną, tak jak ciężko jest być kimkolwiek innym. Chyba mamy to wpisane w nasze życiorysy, że każde życie, każdy zbiór cech, każdy charakter, wszystko ma jakieś minusy. Ten świat jednak jest prawie idealny. I czasami te „prawie” daje nam się we znaki.

Kiedyś słyszałam coś głupiego i zawsze się z tego śmiałam, a teraz chyba mnie naprawdę dopadło. Ponoć im bardziej się czegoś boi, tym bardziej to się do siebie przyciąga. A ja zawsze bałąm się być sama, a teraz ciągle jestem sama. No nie licząc kota i psa. Sama, albo na odległość. Córka, od lat- na odległość. Przyjaciółka, koleżanka, siostra, wnuczka, kuzynka- na odleglość. Często wydaje mi się, że te kilometry, które ludzie musieliby pokonać w moim kierunku są naprawdę wyczerpujące. Nawet wtedy, kiedy ja bym pokonała je w kilka chwil, innym zajmują bardzo dużo czasu, wysiłku. Dostarczają też wiele narzekania, a także pretensji- że jak to? Jakim prawem ja mogę chcieć, by ktoś się mną zainteresował? Egoizm. Ja się interesuję innymi i tak ma zostać, a sama... tak,mam sobie radzić sama.  No i jasne, radzę sobie, od lat radzę. Od lat sama zaspokajam swoje potrzeby miłości, bo kocham siebie. Sama sprawiam sobie przyjemności i prezenty. Kiedy płaczę, sama siebie pocieszam i przytulam, chociaż to jest aż absurdalne. Sama też ze sobą tańczę, śpiewam sobie i sama się do siebie cieszę. Przykro mi jednak, że naprawdę nikt nawet nie chce czasami się pojawić obok. Jednak widocznie taka jest moja niedoskonałość, że pomimo wszystkiego, co innym daję, najwięcej dostanę od siebie. Nawet wtedy, kiedy nie mam siły na nic, muszę czuwać przy sobie i sama sobie dawać siłę.

Dlatego też po mega długiej nocy, z samą sobą, milionem rozmyślań, po długim dniu w samotności, postanowiłam napisać tu to. Żeby pamiętać, że kiedy nie ma obok mnie nikogo, mam siebie. I to na siebie mogę zawsze liczyć. I płakać też nie mam po co, bo nie po to tyle nad tym pracuję, żebym teraz sama to psuła.

Tęsknię za uśmiechem wywołanym przez innych ludzi. Ale on się jeszcze pojawi i to wiem. Dzisiaj wystarczy mi ten, który przywołują wspomnienia i szczęście innych.;)

 

*wszystkie powtórzenia są jak najbardziej celowe.

myszaq 2011-10-29 17:53:41

Smells like.. London.

Lubię poznawać świat, poznawać go całą sobą. Chodzi mi o wszystkie moje zmysły. Uwielbiam go widzieć, podziwiać wszystko, co ma mi do pokazania. Słucham, odgłosy, bardzo różne dźwięki, muzyka, rytmiczne uderzenia w metrze lub pociągu, szum drzew, skrzypiący pod butami śnieg, czy tonacja głosu- to wszystko zapisuje się w moich wspomnieniach. Czerpię sporą przyjemność z kosztowania, chociaż tu moje możliwości są bardzo ograniczone od zawsze, jednak są obszary, których nie potrafię i nie chcę sobie odmówić. Uwielbiam dotykać świat, czuć pod swoimi palcami ostrą strukturę cegieł, delikatne źdźbła trawy, ale też mokre krople deszczu. Jednak gigantyczną radość sprawia mi zapach świata. Zapach pór roku, różnych pomieszczeń, przeżyć, okoliczności, perfum, innych kosmetyków, sklepów, zapach słodyczy, ubrań, książek, stacji benzynowych, sklepów z butami. To wszystko jest tak niepowtarzalne, że kiedy uda mi się odtworzyć całkiem przypadkowo zapach, który zabiera mnie w przeszłość- moje serce szaleje. Kiedy wyjeżdżam z londynu, moja droga na lotnisko skupia się tez na tym wdychaniu tego powietrza, które chcę zatrzymać przy sobie, mieć obok i czuć, bo jest mi przy nim spokojnie. Uwielbiam zapach deszczu, jest zupełnie inny niż tu u mnie. Zapachy wspomnień pozwalają mi podróżować w ten bajkowy sposób, kiedy zamyka się oczy i ma się coś, na wyciągnięcie ręki. Nie umiem się przestać uśmiechać. Dzisiaj odkryłam londyn w płynie do płukania ubrań. Tęsknię, ale mam cię tu obok i za to jestem wdzięczna moim zmysłom, że pozwalają być przy tobie, chociaż tak daleko. Teraz odnalazłam cię w absurdalnej rzeczy, jednak chłonę to całą sobą i wiem, że jesteś, będziesz, czekasz na mnie.

Ostatnio mój świat kąpie się w promieniach słońca. Dzięki przespanym nocom coraz bardziej chcę je przyciągac do siebie i być spowita ich blaskiem. Chcę się uśmiechać do słońca, chcę, by trwało przy mnie jak najdłużej się da, potrzebuję go, ponieważ bronię się przed chłodem zimy.  A tylko ciepłe promienie mogą mnie przed tym idealnie chronić. Czasami czuję się dziwnie, kiedy wystawiam twarz do słońca, czekając na autobus, a wszyscy inni coraz bardziej otulają się kurtkami. Ale jesień jest moja, więc mogę z nią robić co tylko chcę! Chociaż świat jest teraz taki piękny, te wszystkie kolory, spadające liście. Czasami mam wrażenie, że jesień jest bardzo dumną porą roku. Że drzewa wtedy pokazują swoje najciekawsze strony i bawią się w najlepsze w malarzy świata. Troszkę czerwieni, tam złoto, tu zieleń, a tam, cała droga żółciutka. Jest pięknie!

Muszę też wspomnieć o uczelni, zaczął się nowy etap, który póki co średnio mnie satysfakcjonuje. Jednak liczę na to, że wszystko zacznie się zmieniać na lepsze i że będę mogła już niedługo napisać, że i z tego jestem zadowolona. I że nie żałuję. Bo póki co tego jeszcze nie wiem. Jednak całym serduszkiem dążę do tego, by było tylko lepiej.



myszaq 2011-10-28 15:04:09

22
Dostałam na chwilę kawałek Nieba, który chyba zgubiłam. Chciałam go włożyć pod poduszkę, ale zapomniałam.

Kolejny rok do przodu, zmieniony numerek. Nie mam ani wniosków, ani sprecyzowanych postanowień. Marzeń i życzeń tym razem też nie, rozczarowania postanowiłam sobie darować. Zobaczymy co będzie, zobaczymy jak będzie. Tym razem pozwalam wywrócić wszystko do góry nogami, nie określam tego swoimi oczekiwaniami. Pozwalam też na brak zmian, po prostu czekam. Żyję chwilą, cieszę się każdą sekundą, czerpię z życia wszystko, co mi przyniesie. Tak, jak robiłam to wcześniej, tak zrobię to teraz. Powodzenia samej sobie!

myszaq 2011-09-25 21:57:09

Hold me now.

Kolejny wrzesień, zaraz kolejny rok do przodu. Kolejne wspomnienia, przemyślenia i dążenia. Ciekawa jestem, czy mam takie marzenia, które kiedykolwiek się sprawdzą. Czas pokaże, to prawda, jednak póki co  czas pokazuje tylko to, jak szybko płynie, ucieka. Płata różne figle, rzadko kiedy są pozytywne. Chcę pozytywów, tęsknię za nimi. Za codziennym uśmiechem i motylami w brzuchu bez większego powodu. Chcę znowu być zakochana w życiu, w codzienności, brakuje mi tego. Chciałabym znów budzić się rano i czuć podekscytowanie, uśmiechac się do kolejnego dnia i witać go gigantycznym całusem. W usta, nie w policzek. Kocham życie, swoje i innych. Uwielbiam każde życie.

Ostatnio jednak  za bardzo oszukiwałam siebie, już nie pamiętam jaka byłam. Tęsknię za tym i dążę, by to wróciło. Pracuję nad sobą i swoją codziennością, postrzeganiem jej. Chcę wrócić do tego, jak było. Do wszystkiego, chcę. Tęskniłam też za Tobą, a teraz wróciłeś. Zostań taki, jaki jesteś i pod żadnym względem się nie zmieniaj. Proszę.

Lato się kończy, a ja już tęsknię za upałami, chociaż czasami mam je jeszcze na wyciągnięcie ręki. Lubię ciepło. Te słoneczne, oraz ludzkie. Te, które płynie z uśmiechu, ciepłych słów, sądzę też, że lubiłabym te, które płynie z ciepła drugiego ciała. Za tym też tęsknię, chociaż to dostaję, to chciałabym więcej i więcej. Tego nigdy nie mam dość.

Czekam na siebie, bo czuję, że zaraz przyjdę i zostanę. Na zawsze.

--------------------------------------------

Just promise me you'll think of me every time you look up in the sky and see a star.

--------------------------------------------

Samotność zabija osobowość. Wyzwala wiele negatywnych emocji, których nie chcę. Proszę, pozwól mi odzyskać siebie, wrócić do mnie, tęsknię za sobą. Chcę zakończyć reanimację i pozwolić, by moje serce biło nowym, własnym rytmem. By mogło o własnych siłach wyznaczyć rytm mojemu szczęściu. To tak niewiele, a przez to ja odeszłam, zostawiłam siebie i zamieszkałam gdzieś indziej. Tam, gdzie moje serce porywa się do tańca, zostałam tam, bo tam samotność nie ma wstępu, zostaje w domu. Tam czekam na siebie, a chcę być ze sobą ciągle. Czekam.

Czekam też na Ciebie, gdziekolwiek jesteś, kimkolwiek jesteś. Wiedz, że ja jestem tu. I będę. Dla Ciebie, dla siebie.

--------------------------------------------

Dziękuję wam, że jesteście. Obaj wnosicie w moje życie więcej pozytywów, niż może wam się wydawać.



myszaq 2011-09-12 22:56:24




Strona


Strona główna | O mnie